Wyhaftuję Wam marzenia-Aneta Kazalska w rozmowie o swojej pasji

Jaki był pierwszy impuls, który skierował Cię na drogę rękodzielniczą?

Jestem mama trójki dzieci, żoną  oraz gospodynią domową, a dodatkowo jestem rękodzielnikiem z wyboru i zamiłowania do szycia. Nie zawsze jednak tak było. Jeszcze kilka lat temu, zanim urodziły się dzieci, pracowałam jako nauczycielka, w tym zawodzie się spełniałam, z tym zawodem wiązałam też swoją przyszłość. Jednak wraz z pojawieniem się dzieci, moje priorytety się zmieniły i postanowiłam oddać się w pełni ich wychowywaniu.

W głębi duszy myślałam też o tym, co mogłabym zrobić dla siebie, by spełniać się tówrczo, czego trochę mi brakowało.

Próbowałam kilku technik rękodzieła, aż pewnego dnia zobaczyłam piękną haftowaną biżuterię na jednym z kont facebookowych. Pomyślałam, że może też spróbuję swoich sił w hafcie. Znalazłam jakąś starą bazę naszyjnika, jakiś materiał, nici zwykle miałam i w ten sposób powstał pierwszy naszyjnik z różyczką.

Ponieważ wyszedł mi bardzo ładnie, postanowiłam zaopatrzyć się w podstawowe rzeczy potrzebne do haftowania, które kupiłam w pasmanterii internetowej. I tak to się właśnie zaczęło.

Co bywa najczęstszym bodźcem, który pozwala stworzyć Ci wizję kolejnych projektów?

Inspiracje do moich prac czerpię z otoczenia  jakim jest głównie mój ogród, mieszkam poza tym w otoczeniu parku krajobrazowego, jest to więc okolica bardzo malownicza, pełna różnych odcieni zieleni drzew, pełna kwiatów, łąk i lasów.

Często bodźcem do stworzenia czegoś nowego są też dla mnie  różnego rodzaju wyzwania na Facebooku czy Instagramie, wyzwania na kontach innych hafciarek, gdzie często zaglądam i biorę udział w ciekawych inicjatywach. Jest to bardzo przyjemna forma zaistnienia w danym środowisku i poznania innych osób zajmujących się taką samą techniką, ich stylów oraz również uzyskania pomocy i doradztwa.

.

W jakim miejscu tworzysz? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu miejsce?

W moim domu posiadam kuchnię otwarta na salon, z miejscem na jadalnie i właśnie w tym kącie jadalnianym tworzę swoją biżuterię i tamborki. W ciągu dnia nie jest to łatwa sytuacja, ponieważ inni domownicy praktycznie ciągle  się w tym miejscu krzątają – jak to w życiu – a to śniadanie, a to obiad, a to dzieci chcą pić, a to trzeba odrobić lekcje.

Cale nasze życie rodzinne toczy się właśnie w jadalnio-salonie. Trudno jest mi w tym czasie rozłożyć swoje nitki, igły i tamborki, ponieważ moja najmłodsza pociecha zawsze chce mi wówczas pomóc i w rezultacie wszystko jest zaplątane i porozsypywane. Chociaż nie ukrywam, że czasem nawet w takich warunkach zdarza mi się wyhaftować jakiś niewielki projekt, mimo pomocy małych rączek.  

Najczęściej jednak miejsce to staje się moją pracownią dopiero, gdy dzieci pójdą spać.  Wtedy mogę porozkładać mulinę, spokojnie znaleźć pasujące kolory i zacząć pracę, która kończy się czasami bardzo późnym wieczorem.

Moim marzeniem jest mieć kiedyś oddzielne pomieszczenie, w którym mogłabym urządzić swoją pracownię. Byłby to także taki mój prywatny azyl, bo nie ukrywam, haft bardzo mnie odpręża i mimo, że to obecnie moja praca, wpływa na mnie bardzo relaksująco.

Jak oceniasz branżę rękodzielniczą w Polsce? Czego młodzi twórcy myślący dziś na poważnie o rozwijaniu warsztatu,  powinni unikać, a do czego przykładać największą wagę, by harmonijnie budować swój wizerunek i swoją markę handmade?

Bardzo mnie cieszy fakt, że rękodzieło w Polsce coraz bardziej się rozwija, że są osoby które szukają produktów hand made, oryginalnych, tworzonych z pasją, unikatowych egzemplarzy. Pocieszające jest też to, że odchodzimy od masówek, rzeczy produkowanych tanim kosztem,  o wątpliwej jakości. Sama nieraz się z takimi produktami spotkałam i żałowałam straty pieniędzy.

Dzisiaj rękodzieło przeżywa swój renesans, wystarczy odwiedzić jarmarki, czy targi rękodzielnicze i  popatrzeć ilu wystawców oferuje swoje własnoręcznie wykonane produkty i jak piękne to są przedmioty.  Myślę,  że każdy młody rękodzielnik chcący budować swój wizerunek i swoją markę handmade, powinien wypracować swój indywidualny styl, który będzie z czasem jego znakiem rozpoznawczym. To naturalnie zajmuje sporo czasu, ale jest tego warte w ostatecznym rozrachunku.

Można oczywiście inspirować się pracami i produktami innych twórców, sama też tak robię, ale najważniejsze to mieć swój własny, indywidualny styl. Cena również  jest bardzo ważną kwestią, nie można ich zaniżać tylko dlatego, że chce się pozyskać wielu klientów. Naprawdę lepiej jest mieć ich mniej, ale takich, którzy wiedzą czego szukają i będą szanować nasz produkt oraz naszą pracę.

Sprzedaż dużej ilości produktów po zaniżonych cenach nie tylko nie buduje renomy marki wśród kupujących,  a stanowi w dodatku nieuczciwą praktykę wobec innych rękodzielników. Trzeba trafić w naszą grupę docelową,  a wtedy klienci będą nie tylko kupować nasze produkty za uczciwą cenę,  ale będą również do nas wracać i polecać nasze produkty innym.

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami/mitami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Do tej pory nie spotkałam z żadnymi stereotypami lub mitami dotyczącymi rękodzieła czy rękodzielników. Wręcz przeciwnie,  obserwując reakcje moich klientek i klientów spotykam się z mnóstwem przemiłych słów i reakcji. Osoby które u mnie kupują,  są zachwycone już w fazie zamawiania i oczekiwania na to zamówienie,  nie mogą się doczekać przesyłki, co niezmiernie mnie cieszy.

Jedna przemiła Pani określiła mnie mianem ,,artystki”. Jestem tym troszkę zawstydzona, ale również przeszczęśliwa, słysząc takie komplementy.

Radość osób-rodziny i znajomych, którzy  piszą do mnie, że mój prezent dotarł i jest przepiękny, jest dla mnie czymś bezcennym. To daje ogromnego kopa do dalszej pracy i utwierdza mnie w przekonaniu, że to co robię,  ma sens i jest przyszłościowe.  

Dla rękodzielnika najważniejsze jest zadowolenie nowego właściciela wytworzonego przedmiotu oraz to, że z przyjemnością wraca do nas z powrotem. Cieszę się, że coraz większa liczba klientów docenia wysiłek i prace rękodzielników, nie krytykuje cen, a nawet czasami sugeruje ich podniesienie ze względu na jakość wyrobów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.