O Chorobełach i Zmorobach, czyli jak wspierać ludzką psychikę za pomocą ręcznie tworzonych stworków, uosabiających ludzkie problemy. Z Anną Szot rozmawia Paweł Ziółkowski

Poniższy wywiad jest pierwszym z cyklu rozmów poruszających tematykę rękodzieła i ludzkiej psychiki. Spróbujemy się przyjrzeć tej formie aktywności z różnych perspektyw i wyciągnąć wnioski jakie skutki może przynieść rękodzieło dla ludzkiego ogólnie pojmowanego szczęścia. Pierwszą osobą, którą wybrałem do takiego wywiadu jest Ania Szot. Absolwentka Wydziału Sztuki w Radomiu. Twórca projektu Chorobely i Zmoroby


Twój projekt jest dedykowany głównie ludziom z zaburzeniami i chorobami psychicznymi. Jakie korzyści chcesz przekazać takim osobom poprzez swój projekt?


Mój projekt to taki sprzeciw wobec pogłębiania złego samopoczucia i stygmatyzacji osób dotkniętych kryzysami, zaburzeniami i chorobami psychicznymi. W internecie i telewizji pełno materiałów o negatywnym i smutnym wydźwięku – większość przedstawień chorób psychicznych jest przeważnie straszna lub prześmiewcza.

Powoduje to, że sam temat jest odpychający i większość ludzi go unika, nie próbują pogłębiać swojej wiedzy. Moim celem jest przedstawianie i opowiadanie o chorobach i zaburzeniach psychicznych w lekki i przystępny, plastyczny sposób.


W wielkim skrócie, na stronie mojego projektu zamieszczam:-opisy zaburzeń, które zostały napisane przez psychologa,-zbieram przydatne informacje, które mogą pomóc w leczeniu,-tworzę społeczności, która będzie się wspierała,-motywuję ludzi do podjęcia leczenia i terapii,-obalam mity dotyczących brania leków oraz uświadamianie o tym, jak ważną rolę odgrywają w leczeniu (również omówienie mitów na temat szpitali psychiatrycznych i leczenia na oddziałach zamkniętych),-tworzę listy przydatnych linków do miejsc, w których można otrzymać profesjonalnąpomoc – do psychologów, psychiatrów i grup wsparcia-dzielę się własnymi doświadczeniami w walce z zaburzeniami.


Same stworki mają ułatwić zdystansowanie się, pomóc w nazwaniu i uzewnętrznieniu problemów oraz choroby, która nie jest częścią osobowości chorego – często właśnie takie myślenie powoduje niską samoocenę i dalsze pogorszenie stanu zdrowia.


Na swojej stronie piszesz, że sama przeszłaś przez problemy psychiczne. Co z własnego doświadczenia radziłabyś ludziom z problemami psychicznymi?


Nie poddawać się, szukać nowych rozwiązań dla swoich problemów, a przede wszystkim – nie bać się szukać dla siebie pomocy. Oczywiście łatwiej jest pisać/mówić, ale przemawia przeze mnie pewne doświadczenie w tych sprawach. I nie tracić nadziei – czasami nasz stan przesłania nam wyjścia z trudnej sytuacji, ale tylko dlatego, że ich nie widzimy, to nie znaczy, że ich nie ma 🙂


Co myślą na temat Twojej działalności specjaliści zajmujący się tematem zaburzeń i chorób psychicznych?


Jak tylko wpadłam na pomysł mojego projektu, to wiedziałam, że najpierw muszę zapytać o opinię specjalistów – chciałam mieć pewność, że nikomu nie zaszkodzę i czy mój pomysł może mieć szersze zastosowanie terapeutyczne. Dlatego kontaktowałam się z psychoterapeutami, psychologami i psychiatrami z terenu całej Polski – zdecydowana większość wypowiedziała się bardzo pozytywnie o moim projekcie, widząc duży potencjał do pomocy innym ludziom w terapii i  życząc mi sukcesów.

Tylko jeden, starszy stażem lekarz psychiatrii stwierdził, że mój projekt jest „straszny”, bo zaburzenia i problemy psychiczne to głównie ludzkie cierpienie – ewidentnie nie załapał tego, co napisałam wyżej i celu mojego działania 🙂


Jaki jest społeczny odbiór tego co tworzysz?


Społeczny odbiór jest moim zdaniem bardzo pozytywny. Dużo osób pisze, że widok stworków poprawił im humory, że jest oryginalny i zabawny, że fajnie, że ktoś w nietypowy sposób porusza ważny temat.


Jakie są indywidualne opinie Twoich klientów?


Wszystkie są pozytywne, jeszcze nie miałam niezadowolonego klienta. Każdy jest pod wrażeniem i często czytam, że stworek „na żywo” podoba im się dużo bardziej, niż na zdjęciach. Dostaję też dużo wiadomości zwrotnych o przygodach stworków i ich właścicieli – ludzie wykorzystują je w najróżniejszy sposób – niektórzy zabierają je w podróże, inni z nimi śpią, jeszcze inni trzymają na półkach lub zabierają na terapię.


Czy otrzymujesz wsparcie od bliskich osób w swojej rękodzielniczej działalności?


Moi rodzice bardzo mnie wspierają, bliscy i znajomi również mi kibicują. Mój narzeczony trochę mniej, bo twierdzi, że nigdy na tym nie zarobię na tyle, by się utrzymać. Ma trochę racji – by żyć z rękodzieła to naprawdę trzeba ogromnej siły przebicia. Ale bardzo, bardzo wspiera mnie na innych polach, więc nie jest taki zły 😉


Jak Ty sama czujesz się tworząc? Co daje Ci największą radość w twórczej pracy?


Tworząc czuję ogromną radość i odprężenie, przepełnia mnie spokój i pozytywna energia. Wierzę, że taką pozytywną energię przekazuję swoim pracom, które potem trafiają do ludzi. Cały proces twórczy sprawia mi radość, podobnie jak reakcje osób zamawiających, gdy dostana swoje stworki. Szczęście i spełnienie – to, że mogę tworzyć dla ludzi i w ten sposób im pomagać jest dla mnie najważniejszym aspektem tej pracy. Moment, w którym dostaję wiadomość z informacją, że stworek przeszedł najśmielsze oczekiwania zamawiającego jest dla mnie bezcenna i bardzo budująca.

Jakie techniki rękodzielnicze już wypróbowałaś i jak je oceniasz?


Oj, dużo tego było, próbowałam chyba wszystkiego oprócz tradycyjnego sutaszu i szydełkowania – są dla mnie zbyt monotonne, ale podziwiam każdego, kto tworzy w tych technikach 🙂 . Najchętniej maluję, rysuję i rzeźbię. Do gustu przypadło mi najbardziej malowanie, szycie i lepienie z masy polimerowej, które wykorzystuję w swoich stworkach. Kocham łączyć różne techniki, tworzyć dziwne prace 🙂


Czy widzisz w rękodziele potencjał dla dzieci i młodzieży? Co dobrego mogą wyciągnąć, gdyby chcieli się zaangażować w rękodzielniczą twórczość?


Oczywiście! Ubolewam, że zajęcia plastyczne w szkołach są okrojone do minimum i nie rozwija się w dzieciach i młodzieży ukrytych talentów, a przede wszystkim nie wykorzystuje dobrodziejstwa działań plastycznych przy rozładowywaniu nagromadzonych emocji, których w młodzieńczych latach jest pełno. Sztuki plastyczne mają wartości arteterapeutyczne i warto rozwijać zainteresowanie takimi działaniami od najmłodszych lat. I nie trzeba mieć wcale talentu plastycznego, by tworzyć kolorowe i ekspresyjne prace 🙂 Poza tym, zawsze warto mieć jakieś małe hobby 🙂


Czy dostrzegasz w rękodziele jakieś negatywne strony?


Chyba tylko takie, że bardzo trudno z niego się utrzymać, bez pomocy dodatkowego dochodu. Szczególnie trudno jest na starcie, konkurencyjność jest bardzo duża. I trzeba mieć grubą skórę – nie raz się usłyszy, że za swoją ciężką pracę chce się za dużo, bo „materiały są przecież tanie” albo „ w sklepie kupię taniej” itp.


Co jeszcze przed Tobą? Jakie plany na przyszłość?


Na pewno dalej będę rozwijać swój projekt, bo jest to dla mnie niewyczerpalne źródło radości. Chciałabym tę radość nieść jak najdalej i dotrzeć do ludzi, którym moje stworki mogłyby poprawić humor albo przydać się w terapii. By wiedzieli, że nie są sami ze swoimi problemami.

Zdjęcia pochodzą z www.facebook.com/chorobelyizmoroby/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *