Krzysztof Skubik Ambasadorem Polskiego Rękodzieła kampanii HANDMADE YOUTH Programme

Ukończył technikum przemysłu drzewnego w Janowie Lubelskim, tam poznał materiał jakim jest drewno, jego gatunki i ich właściwości, co sprawiło, że zdobytą wiedzę wykorzystuje tworząc swoje dzieła.

Na co dzień pracuje w Państwowej Straży Pożarnej w Pszczynie, gdzie styka się z krzywdą ludzi i ich łzami i głównie dlatego swoją pasją postanowił pomagać innym wykonując prace na różne aukcje charytatywne. Ma kilka małych marzeń do których powoli dąży. Jedno z nich już się spełniło – jego prace zostały zauważone poza granicami Polski. Zdobył pierwszą nagrodę na wystawie w Woronieżu, w Rosji. Dzięki temu otrzymał propozycję bycia jednym z założycieli pierwszego Muzeum Pirografii w Rosji. Pozostało mu jeszcze kilka marzeń do realizacji, ale jest dobrej myśli, że w niedługim czasie się spełnią.

Od kiedy trwa Twoja przygoda z pirografią i od czego się rozpoczęła?

Moja pasja rozpoczęła się jakieś 7 lat temu. gdy pomogłem, koledze przyozdobić drzwiczki do piwniczki i stwierdził, że całkiem nieźle mi to wyszło. Następnie zaczęły się drobne prezenty dla rodziny, kolegów, skromne gadżety dla znajomych. Powoli zaczynałem wciągać się w tę technikę i poznawać ją coraz lepiej, a w mojej głowie sukcesywnie pojawiały się nowe pomysły na prace i sposób ich wypalenia na różnych przedmiotach wykonanych z drewna.

Poza faktem, że polubiłem pirografię, dostrzegłem w tym zajęciu dodatkowe plusy – ta pasja pozwala na wyciszenie, uspokojenie nerwów, uczenie się cierpliwości i dokładności. Po pewnym czasie pomyślałem, że można tę technikę z powodzeniem stosować jako formę terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych. Porozmawiałem z kierowniczką jednego z ośrodków w którym przebywają osoby z Zespołem Downa i wspólnie stwierdziliśmy, że może warto zapoznać ich z tą techniką.

Po kilku zajęciach uczestnicy byli zachwyceni tym, co sami zdołali wykonać na deskach. Ich radość w oczach i na twarzy, w połączeniu z poczuciem ogromnej satysfakcji, zastępowała wszelkie słowa. Widząc takie efekty, narodziły się kolejne pomysły komu i gdzie można zaszczepić zainteresowanie wypalaniem.

I tak pojawiłem się w domach dziecka, w zakładach poprawczych  i szkołach.

Co bywa najczęstszym bodźcem, który pozwala stworzyć Ci wizję kolejnych projektów?

Na moje prace, które wypalam w drewnie częsty wpływ ma to, co obserwuję wokół siebie, otaczająca mnie przyroda, jaki mam nastrój. Bardzo istotną rolę odgrywają rozmowy z osobami, które zamawiają obrazy. Wówczas wspólnie ustalamy jak ma wyglądać dana praca, na co zwrócic uwagę, co wyeksponować.

Bardzo sobie cenię, gdy po rozmowie z taką osobą i poznaniu temtyki pracy, dostaję wolną rękę na jej wykonanie, wraz z dobraniem i połączeniem elementów, które wspólnie stworzą jeden tematyczny obraz.

Czasem także moje aktualne sapomopoczucie staje się drogowskazem, który pozwala mi stworzyć coś unikalnego, przelewając na deskę moje uczucia, w postaci wypalonych motywów.

Lubię też brać aparat i wyjść na rynek na tak zwane polowanie na pomysł do pracy. Lubię fotografować spojrzenia ludzi, w których widać zamyślenie, radość, smutek czy złość. Po wykonaniu takich zdjęć podchodzę do takiej osoby mówię, że pozwoliłem sobie wykonać takie i takie zdjęcia i proszę o pozwolenie na użycie ich do swoich prac.

Niekiedy spotykam się z odmową więc od razu przy tej osobie kasuje foty, ale zazwyczaj razem z tą osobą wybieramy wspólnie te ujęcia, których mogę użyć,  by powstała moja wizja.

Jak wygląda Twoja pracownia? Co ułatwia Ci w niej pracę?

Zaczynałem od wypalania na klatce schodowej w bloku, otwierając sobie okienko na półpiętrze. Wystawiałem mały stolik i krzesełko zazwyczaj wieczorami, gdy wszyscy już prawie kładli się spać. Niekiedy wychodził sąsiad, siadał obok i przyglądał się powstawaniu danej pracy.

Kilka lat temu przeniosłem się do małej pracowni stworzonej w domku letniskowym. Pracę tam ułatwiają mi bardzo odpowiednie światło, wentylacja, oraz fakt, że można wyjść na zewnątrz i np. szlifować deski. Zimą rozpalam tam kominek, co daje dodatkowy nastrój i ciepło.

Niekiedy, gdy gdzieś wyjeżdżam na kilka dni, pakuję ze sobą jedną lub dwie deski oraz pirograf. W zależności gdzie się zatrzymam, a zazwyczaj są to ośrodki wczasowe z domkami letniskowymi, biorę sobie stolik na zewnątrz, rozciągam przedłużacz, podłączam pirografi i zaczynam zabawę w przenoszenie myśli na dechę.

Często  bywa tak, że zaciekawieni ludzie podchodzą pytając o tę technikę, czasem siadają obok i patrzą jak powoli na desce pojawia się obraz, wśród unoszącego się delikatnego dymu z opalonych części drewna.

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Czego młodzi twórcy myślący dziś na poważnie o rozwijaniu warsztatu,  powinni unikać, a do czego przykładać największą wagę, by harmonijnie budować swój wizerunek i swoją markę handmade?

Branża rękodzieła w Polsce jest bardzo słabo oceniana i wypierana poprzez towary wykonywane maszynowo  lub sprowadzane z Chin. Mamy takie czasy a nie inne i rękodzielnicy zostali zapomniani, a ich zdolności i umiejętności wyparte poprzez roboty i komputeryzację oraz masowe produkcje.

Osobie, która zaczyna swoją przygodę z taką pasją radziłbym by odkryć niszę lub coś takiego, by nie dublować czy kopiować innych. Ja jestem samoukiem, dzięki tej pasji się rozwijam i pomagam innym.

Uważam, że osoba, która dopiero zaczyna swoją rękodzielniczą przygodę powinna ( prócz dobrego zapoznania się z daną techniką i wdrożenia w jej specyfikę, korzystając z różnych kanałów internetowych lub ucząc się od osób będących mistrzami danego fachu), wnieść coś od siebie do swoich prac, nadać im indywidualny rys, charakter. Coś specyficznego, charakterystycznego jedynie dla niej, swoisty wyróżnik, po którym za jakiś czas może być kojarzona.

Rękodzieło co ciągłe rozwijanie swojej pasji, wkładanie w nią serca i swojego czasu, co powoduje, że nie traktujemy tej pracy jako obowiazek, lecz siadamy do niej z przyjemnością.

Czy spotkałeś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Nieraz w swojej pracy widzę pewien schemat u osób, które zamawiają dany produkt, zlecając jego wykonanie. Na początku jest zwykle szereg pytań dotyczących materiału, kształtu, czasu wykonania, wielkości, aż dochodzimy do ceny. I ona często wstępnie przeraża. Wciąż niestety aktualny jest stereotyp, jakoby coś, co wykonano ręcznie, powinno być tanie.

Osoba zamawiająca więc dziękuje, robi rekonesans, szukając tańszych wariantów. Jednak widząc produkty wykonane maszynowo, na gorszym drewnie, niedopracowane itp, bardzo często wraca do rękodzielnika.

Coraz więcej osób na szczęście docenia dobre rękodzieło i rzemiosło, postrzegając takich twórców jako fachowców i profesjonalistów w swoich dziedzinach. Można go spytać o radę, podpowiedź co ze sobą połączyć, jakich materiałów użyć, jak optymalnie połączyć oczekiwania z możliwościami, by dane dzieło cieszyło odbiorcę i spełniało swoje funkcje.

Rękodzieło jest szczególnym rodzajem twórczości, bowiem nigdy nie uzyska sie dwóch przedmiotów identycznych. Każdy jest więc unikatem.

Gdzie można obejrzeć i kupić Twoje dzieła?

Moje prace są wystawione stacjonarnie w sklepie meblowym w Bielsku, tawernie w Międzybrodziu oraz w galerii w Tychach. Obecnie moja pierwsza wystawa pod tytułem „ Spojrzenia”, znajduje się również w miejscowości Łask koło Łodzi. Te prace powstawały w trudnym dla mnie etapie życia i widać w nich wiele emocji, które mi towarzyszyły w tamtym czasie.

Na FB jestem obecny tutaj https://www.facebook.com/pirografiaKrzysztof.S, można pisać i umawiać się na rozmowę w sprawie zamówienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.