Aleksandra Z. Grotha i jej niezwykła manufaktura świec

Zakochana w naturze, zdrowiu, dobrym jedzeniu i świadomym życiu. W pracy wiele inspiracji czerpie z podróży, które stanowią nieodłączną część jej życia. Inspiruje się naturą oraz wiedzą pochodzącą z rdzennych kultur, wzorami, kolorami, teksturami i materiałami. Otwarta na życie, chętnie próbuję ciągle czegoś nowego. W życiu docenia równowagę. Ćwiczy jogę, codziennie medytuje i cieszy się życiem, w którym zawsze stara się odnajdywać pasję w zwykłych czynnościach.

Od kiedy trwa Twoja przygoda z twórczością i od czego się rozpoczęła?

Kilka lat temu odbyłam daleką podróż do Gwatemali, aby zgłębić wiedzę rdzennych Majów. Wtedy nie miałam pojęcia, jak bardzo ta wyprawa wpłynie na całe moje życie.

Któregoś dnia mój przyjaciel, który wiedzę majańską studiował od lat, spojrzał na mnie i powiedział „Powinnaś wytwarzać świece”. Popatrzyłam na niego z wielkim znakiem zapytania w oczach, a w myślach krążyło pytanie „Ja? O czym on w ogóle opowiada?”.

Cóż, stało się tak, jak przepowiedział i chociaż w tamtym momencie wydawało mi się to zupełnie nieprawdopodobne, rok później nagle poczułam, że chcę stworzyć swoją pierwszą świecę. Tak zaczęła się ta piękna przygoda. Mój znak urodzeniowy w kalendarzu majańskim symbolizuje właśnie płomień świecy… Teraz już rozumiem, że było mi to pisane.

Z upływem czasu zaczęły też powracać wspomnienia z dziecięcych lat, kiedy jako mała dziewczynka uwielbiałam maczać palce w parafinie podczas każdej imprezy rodzinnej. Szybko okazało się, że do dzisiaj czynność ta sprawia mi ogromną przyjemność.

Ta niewinna zabawa z lat dziecięcych przerodziła się w pasję, którą teraz dzielę się z Tobą.

Z czego czerpiesz  najczęściej inspiracje do swoich projektów?

Świece, które wytwarzam w mojej pracowni są inspirowane naturą i podróżami do kraju Majów. Napotkane tam przepiękne kolibry, przyniosły mi natchnienie do stworzenia unikatowej marki Light of Hummingbird.

W kulturze Majów i Azteków koliber uchodzi za symbol Słońca i miłości. Ma dar otwierania ludzkich serc. Majowie wierzą również, że to posłaniec niosący światło i przypominający o radości i pięknie życia.

Koliber uczy nas dzielenia się z innymi ludźmi radością i pięknem płynącym z naszego serca oraz dawania innym z siebie tego, co w nas najlepsze.

Poprzez moje produkty pragnę brać udział w podtrzymywaniu harmonii w świecie ludzi, roślin, zwierząt oraz kamieni. Do wytwarzania świec używam ekologicznych wosków i naturalnych olejków eterycznych.

Ograniczam również liczbę szkodliwych odpadów tak, aby zminimalizować negatywny wpływ na środowisko naturalne. Te z pozoru niewielkie gesty nabierają znaczenia w drodze do poprawy stanu otaczającej nas przyrody. Liczą się nawet te najmniejsze. Wszystko to sprawia, że moje świece są wyjątkowe i absolutnie niepowtarzalne.

Każda z nich jest tworzona ręcznie i nasycana pozytywną energią, tak, aby jak najlepiej służyła osobie, która jej używa.

Czy najbliżsi podzielają Twoją pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w Twojej twórczości?

Na moje szczęście mam wielkie wsparcie w mojej rodzinie w mojej pasji, która obecnie przerodziła się także w moją działalność biznesową. Od samego początku mojej przygody ze świecami miałam ogromne wparcie w moim Ojcu, który kiedyś również hobbystycznie zajmował się produkcją mebli i fascynowała go praca z drewnem.  

Postanowiłam, że w swojej pracy będę korzystać jak najwięcej z natury i zaczęłam zbierać i suszyć kwiaty, które teraz zatapiam w świecach i lampionach.

Mój Tato tak się tym zafascynował, że obecnie całą wiosnę, lato i jesień zbiera i suszy dla mnie kwiaty ze swojego ogrodu, co jest jest dla mnie ogromnym darem, ponieważ zajmuje to sporo czasu i uwagi, a dzięki temu że mam te materiały dostarczane, to mogę skupić się na tworzeniu ze wspaniale przygotowanego materiału roślinnego.

A mój Tata ma wspaniałe zajęcie na emeryturze, które daje mu ogromną satysfakcję jak powstają kolejne cuda w ich użyciem w mojej pracowni.

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Co poradziłabyś młodym ludziom myślącym na poważnie o zajęciu się zawodowo rękodziełem? Na co powinni zwrócić szczególną uwagę mierząc się z tym niełatwym przecież wyzwaniem i wielką konkurencją?

Obserwując szybko rosnący rynek rękodzielniczy w Polsce widzę, że wielu osobom brakuje odpowiednich narzędzi do promowania siebie i swojego biznesu. Niestety z mojej obserwacji wynika również, że rękodzielnicy często nie potrafią dobrze wycenić swojej pracy i konkurują na tym rynku głównie ceną, co niestety do niczego nie prowadzi, gdyż ogromnie wpływa to na motywację do dalszego wykonywania swoich dzieł. Wiem jak bardzo wymagająca jest taka praca.

U mnie to ponad rok testów, poszukiwań, setki godzin spędzonych przy komputerze, kilkadziesiąt kilogramów zużytego wosku i dziesiątki wypalonych świec oraz wiele nieprzespanych nocy.  

Pasja, to ona pozwalała mi wytrwać, gdy pojawiały się chwile zwątpienia, kiedy kolejna świeca gasła lub rozpadała się na kawałki… Woski naturalne, z których tworzę świece, to bardzo kapryśna materia, ale w końcu dobrze poznana i opanowana, odwdzięcza się swoim pięknem i czystością. 

Młodym twórcom poradziłabym, aby się nie poddawali i podążali za swoją pasją. Ważna jest też dobra wycena swojej pracy i kalkulacja kosztów, tak aby mieć satysfakcję w postaci wynagrodzenia finansowego.

Myślę, że dobrym kierunkiem jest zrobienie jakiegoś podstawowego kursu z umiejętności promowania swoich produktów w mediach społecznościowych oraz pokazywania w nich swojej pracy, opowiadania o wyzwaniach, o tym ile czasu zajmuje rękodzieło, aby uświadomić kupującemu, że stoi za tym wszystkim człowiek, a nie maszyna, tak aby osoba która kupuje taki produkt zyskała świadomość i mogła docenić nakład pracy, jaki jest włożony w tworzenie takiego produktu handmade.

Z jakimi stereotypami musi dziś walczyć sektor rękodzielniczy? Czy obserwujesz pozytywne zmiany w obszarze postrzegania rękodzieła w społeczeństwie, czy wręcz przeciwnie, wciąż trzeba udowadniać, że rękodzieło może stać się pełnoprawnym zajęciem i na jego kanwie można zbudować świetnie prosperującą markę, a nawet własną społeczność w social media?

Obserwując sektor rękodzielniczy niestety wciąż widzę walkę cenową wśród twórców i często pojawiające się pytania od klientów dlaczego tak drogo? Z drugiej jednak strony pojawia się coraz więcej osób, które zaczynają doceniać produkty tworzone w małych manufakturach i to, że stoi za nimi człowiek i produkt jest tworzony ręcznie, a nie importowany z Chin.

Jestem przekonana, że jak najbardziej można stworzyć dobrze prosperującą markę, wiele dużych biznesów zaczynało przecież od małych rzeczy. Najważniejsze to samozaparcie i wiara w siebie i w swoje produkty oraz wytrwałość w dążeniu do celu i nie poddawanie się po pierwszych porażkach.

Dobrze jest obserwować inne konta rękodzielników w mediach społecznościowych i czerpać inspirację oraz wspierać się nawzajem na tym rynku. Wiele branż można świetnie połączyć i nawiązać współpracę, wzajemnie się wspierając w rozwoju. W dużej mierze za takim rękodziełem stoi człowiek i dobrze jest dać się poznać, bo ludzie lubią kupować od ludzi których znają i którym ufają i myślę że to jest największa zaleta pracy z rękodziełem.

Często ludzie właśnie kupują produkty właśnie nie dla samego produktu, ale kupują bo widzą kto stoi za tym produktem i kto go tworzy i z jaką energią powstają takie produkty.

Czy prowadzisz miejsca w sieci w których można podziwiać i kupić  Twoje prace?

Tak, oczywiście moja marka jest obecna w mediach społecznościowych. Zapraszam serdecznie do obserwowania moich kont:

FB: https://www.facebook.com/LightofHummingbird

IG: https://www.instagram.com/lightofhummingbird.candles/

Oraz strona www I sklep internetowy:

https://lightofhummingbird.com/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.