Certyfikat Ambasadora Polskiego Rękodzieła kampanii HANDMADE YOUTH Programme otrzymuje Katarzyna Płóciennik-Niemczyk

Katarzyna Płóciennik-Niemczyk – artysta rękodzielnik, sutaszystka tworząca pod marką Moje Sutaszowo i co mi w duszy gra. Z wykształcenia etnolożka i antropolożka kultury oraz dziennikarka. Publikująca w wielu pismach, np. Dedal. Magazyn Kulturalny, Femka, Cogitto, Gadki z Chatki, a także portalach m.in.  www. racjonalista.pl. Niegdyś związana z ogólnopolską telewizją Patio TV. Ponadto trenerka sprzedaży, menadżerka, dietetyczka, wegetarianka, miłośniczka książek zwłaszcza o tematyce związanej z rozwojem osobistym itp. Szczęśliwa mężatka i mama dwójki dzieci. Pochodzi z województwa świętokrzyskiego, ale od wielu lat związana jest z Łodzią, gdzie mieszka i pracuje. Laureatka konkursów fotograficznych, choć z fotografią biżuterii nie radzi sobie najlepiej:), autorka ebooka z 2010 r. Nigdy nie zapomnisz prawdy.

Od jak dawna towarzyszy Ci w życiu miłość do sutaszu?

Pasja tworzenia biżuterii towarzyszy mi od 2015 roku. To właśnie wtedy moja przyjaciółka zaraziła mnie sutaszem. Korzystałam z jej rad, podpatrywałam wzory, wydawałam coraz to więcej pieniędzy na potrzebne materiały.

To że zainteresowałam się projektowaniem i tworzeniem biżuterii wynikało również z trudnej sytuacji życiowej w jakiej się wówczas znalazłam. Z powodów zdrowotnych miałam kilkutygodniową przerwę w pracy zawodowej. Był to idealny moment, by rozpocząć naukę sutaszu. Dobrze było mi zająć czymś ręce i umysł. Kiedy jednak wróciłam już do pracy, nie rzuciłam sutaszu w kąt. Tworzyłam więcej, częściej i coraz lepiej. Na moją biżuterię zaczęto zwracać uwagę.

Niewątpliwie ważnym wydarzeniem było dla mnie pierwsze zamówienie. Ale prawdziwy przełom nastąpił kiedy zdecydowałam się na założenie fp, strony, na której mogłam prezentować to, co udało mi się zaprojektować i uszyć. Weszłam w świat artystów, rękodzielników.

Poznawałam nowych ludzi, niesamowitych twórców, od których sama również kupowałam biżuterię. Przy okazji dostawałam mnóstwo cennych porad, wskazówek. Nawiązywałam relacje, nawet przyjaźnie.

Sama otrzymałam dużo wsparcia, np. od Ewy Genge, znanej sutaszystki. To Ewa właśnie, a było to dobrych kilka lat temu, poradziła mi założenie fp. Potem poznałam wybitną artystkę, moim zdaniem prawdziwą królową makramy – Ewelinę Smak. Zakochałam się w biżuterii, jaką tworzyła. Dziś dumnie ją noszę. Ale tego, co zawdzięczam Ewelinie, trudno wyrazić słowami. Niosła mi pomoc, zwłaszcza w sprawach związanych z fotografowaniem biżuterii itp. I nie tylko.

Już prawie 6 lat tworzę biżuterię w technice sutaszu. Nie znudziło mi się, chociaż zdecydowanie zwolniłam teraz tempo pracy. Sutasz bowiem to jedna z wielu moich pasji.

Czy kolekcje planujesz w oparciu o zaplanowane decyzje, czy też raczej efekty końcowe bywają kwestią nagłego pomysłu, chwili, impulsu, niespodziewanej inspiracji?

Efekty mojej pracy twórczej to prawie zawsze kwestia nagłej chwili itp. Wbrew temu co mogłoby się również wydawać, bardzo rzadko zdarzało mi się realizować sztywne zamówienia klientek. Chcę powiedzieć, że niewiele miałam w swojej karierze zamówień na konkretny wzór, w określonej od A do Z kolorystyce itp.

Tylko raz było tak, że klientka wybierała kolor najdrobniejszych nawet koralików i kolejność ułożenia sznurków sutasz. Na ogół bywało tak, że  jeśli realizowałam czyjeś zamówienie to miałam przy tym dużą dowolność. I zdecydowanie tak lubię pracować najbardziej.

Uwielbiam tworzyć nowe wzory i niestandardowo zestawiać ze sobą kolory. To chyba stało się również takim moim znakiem rozpoznawczym.

Co do wymyślania nowych wzorów to absolutnie nigdy żadnego nie naszkicowałam. Więcej, ja nawet rozpoczynając szycie nie mam sprecyzowanych planów, pomysłów. Zawsze powtarzam, że to igła mnie prowadzi. To też jest ciekawe, że jako osoba zajmująca się zawodowo pisaniem i mówieniem jeszcze nie tak dawno temu powiedziałabym, że moje narzędzia pracy to pióro, komputer i mikrofon. A dziś? Igła.

Czy najbliżsi podzielają Twoją pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w Twojej twórczości?

Raczej nie. Mąż totalnie nie ogarnia tego, co robię. W ogóle niespecjalnie ma wyobrażenie o tym, czym jest tworzenie własnej marki biżuteryjnej . To nie tylko jakieś tam szycie, to projektowanie, wymyślanie, to fotografia, tworzenie ciekawych postów, to marketing, to sprzedaż, to kontakt z klientkami itp. To ogrom pracy. To tak w dużym skrócie zresztą.

Udział mojego męża w tym, czym się zajmuję ogranicza się jedynie czasami do pójścia na pocztę, by wysłać paczki do moich klientek. Ale moja córka rośnie natomiast na prawdziwą gwiazdę rękodzieła. Kochane koleżanki – rękodzielniczki, strzeżcie się zatem. Lidka skończyła 4 lata. Uwielbia układać moje kamyki, oglądać paczki z zamówieniami jakie dostaję, zwłaszcza ze Skarbca Ewy, bo wtedy jest też pyszna krówka gratis  i… tworzyć.

Ostatnio stała się fanką bransoletek. Dałam jej silikonową żyłkę, koraliki i… ma już chyba z 5 różnych bransoletek, które zrobiła samodzielnie. Jedynie z zapięciem jej pomagałam.

Wisiorek sutaszowy i aplikację sutasz na torebkę ma oczywiście ode mnie. Cieszę się bardzo, że jej się wszystko, co zrobię podoba, chętnie to nosi, chwali się dziewczynkom w przedszkolu itp. Taka mała artystka.

Jak oceniasz branżę rękodzielniczą w Polsce? Wielu młodych twórców, czytając ten wywiad, może pomyśleć – też tak chcę! Bo przecież każdy rękodzielnik, stojąc na początku twórczej drogi marzy o uznaniu, podziwie, rozpoznawalności własnej marki. Co poradziłabyś/poradziłbyś dziś tym młodym ludziom, z perspektywy Twojej kariery artystycznej?

Jeśli ktoś myśli poważnie o własnej marce biżuteryjnej, o rozpoznawalności to jedyną drogą do realizacji tych marzeń są po prostu zaangażowanie, praca i duży wysiłek. Można mieć talent i tworzyć piękne rzeczy, ale przydaje się też trochę pokory, dbania o relacje, również z innymi rękodzielnikami.

Z pewnością znajdzie się wiele osób, które zechcą zniechęcić itp. Bo to przecież nieopłacalne, niepoważne zajęcie itp. Nie pozostaje nic innego jak tylko zignorować takie słowa i iść dalej swoją drogą.

Moim zdaniem najważniejsze to pozostać wiernym samemu sobie. Trzeba mieć swój styl, coś co nas wyróżni na tle innych. Konkurencja jest niemała i należy o tym pamiętać.

Marzenia są po to, by je realizować… Jak się nie uda to trudno. Zresztą dlaczego miałoby się nie udać? Kwestia rozpoznawalności, sławy itp.  również dla każdego będzie oznaczała co innego.

Jeden artysta – rękodzielnik uzna, że zbudował świetnie działającą na rynku markę mając 1 tys. obserwujących na fb i generując dochody rzędu np. 1200 zł na miesiąc, bo np. nic więcej poza działalnością nierejestrowaną go nie interesuje itp. Może ma także inną pracę, etat itp.? A ktoś inny mógłby się tylko z tego zaśmiać, bo ma 4 tys. fanów i 3 razy większe dochody.

Obie marki mogą być jednak przecież rozpoznawalne. I to jest ok. Dla osób pracowitych, również odpornych na stres, odważnych i takich z głową pełną pomysłów z pewnością znajdzie się miejsce w świecie rękodzieła.

Czy istnieje dużo mitów i stereotypów dotyczących prowadzenia marki handmade? I czy mogą one utrudniać decyzję dotyczącą kwestii typu – zostawiam etat, będę zajmować się rękodziełem?

Stereotypy są i pewnie będą. Ja najczęściej słyszałam, że to niepoważne zajęcie, że nie można z tego wyżyć, że każdy by tak chciał – dłubać, szyć i nic więcej nie robić. Bardzo to krzywdzące i pewnie niejedną osobę takie słowa mogą nawet zaboleć. Mnie co najwyżej denerwuje to, że ktoś wygłasza takie opinie. Ale wiem też, że takie postrzeganie naszej rękodzielniczej pracy i jej ocena wynikają po prostu z braku wiedzy.

Ludzie wolą myśleć, że jak ktoś prowadzi swój sklepik z czymkolwiek, niech będzie z ubraniami to jest ok. Super biznes. Ale jak posiadasz swoją markę biżuteryjną i sprzedajesz na fb, instagramie itp. to się tylko bawisz w sprzedawcę itp. A przecież tak samo musisz przyciągnąć uwagę potencjalnych klientów, zadbać o nich, sprawić, by wracali.

Czasami zainwestujesz w płatną reklamę, w profesjonalną sesję zdjęciową albo kupisz wyjątkowo drogie kamienie albo inne materiały. Albo Ci się to zwróci albo nie… Tak jak prowadzący sklepik z ubraniami musi zadbać o wystrój wnętrza tak Ty wykonujesz pracę budując  np. swoją stronę internetową. Oboje ponosicie jakieś koszta i wysiłek.

W jakich miejscach w sieci można zobaczyć i nabyć Twoje dzieła?

Z moją twórczością można zapoznać się na MojeSutaszowoicomiwduszygra

Zapraszam do oglądania moich prac, pozostawiania komentarzy, składania zamówień jeśli tylko coś się spodoba.

1 komentarz do “Certyfikat Ambasadora Polskiego Rękodzieła kampanii HANDMADE YOUTH Programme otrzymuje Katarzyna Płóciennik-Niemczyk”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *