Certyfikat Ambasadora Polskiego Rękodzieła kampanii HANDMADE YOUTH Programme w rękach Magdaleny Jeziorskiej

Z wykształcenia filolożka klasyczna (uczyła się łaciny i greki, ale już niewiele z czasów studiów pamięta) i fotografka. Z potrzeby serca maluje akwarelami, a ostatnio odkryła też magię czarnej farby drukarskie i linoryt. Pozostały skrawek życia poświęca na bieganie, wędrówki górskie z mężem i odkrywanie świata.

Jaki był pierwszy impuls, który skierował Cię na drogę artystyczną?

Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, zawsze towarzyszyły mi przybory artystyczne. Było w tym bardzo dużo spontaniczności i poszukiwań. Uczyłam się malować tuszem, próbowałam swoich sił w robieniu biżuterii czy  decoupage. Było to w czasach, kiedy Internet nie był tak powszechny jak teraz, więc wszystkiego uczyłam się z książek i własnych błędów.

Jednocześnie od zawsze interesowała mnie sztuka i te zainteresowania były rozbudzane zarówno przez moją mamę i bliskie mi osoby, jak i środowisko. Chodziłam do klasy humanistycznej, gdzie oglądanie Bergmana, czytanie Witkacego oraz zachwyty Picassem były na porządku dziennym.

Te zainteresowania tworzeniem i sztukami wizualnymi towarzyszyły mi przez całe życie. Takim punktem, kiedy odkryłam siebie była paradoksalnie szkoła fotograficzna. Uwielbiam fotografię, ale wtedy też po raz pierwszy miałam zajęcia z malarstwa. Poczułam magię malowania przy sztaludze, ale też zaczęłam na nowo odkrywać media, które znałam z teorii i dzieciństwa.

I wtedy też pojawiła się myśl o założeniu bloga (to było bardzo dawno, bo pierwsze posty pojawiły się w 2015 roku).

Początkowi blog miał być ilustrowaną książką kucharską, ale później przerodził się w akwarelowe miejsce, gdzie chciałam się dzielić tym, czego na bieżąco sama się uczę oraz tym, co udało mi się stworzyć. I z różną intensywnością, udaje mi się to miejsce tworzyć dalej.

Jakie czynniki wpływają najczęściej na Twoją wenę i artystyczną wizję tego, co planujesz stworzyć?

Najczęściej czynnikiem determinującym jest (niestety) czas lub jego brak. Ponieważ moja działalność twórcza odbywa się po pracy na etacie, zdarzają się momenty, że nie mam siły usiąść nad kartką papieru z pędzlem w ręce. Zapewne wszyscy, którzy dzielą zwykłą pracę z tym drugim, alternatywnym zajęciem znają te dylematy.

Jeśli zaś chodzi o motywy, które pojawiają się w moich ilustracjach – tu przede wszystkim króluje przyroda. Wszystkie najmniejsze robaczki, owady i rośliny powodują u mnie szybsze bicie serca. Staram się pokazać, jak bardzo świat jest piękny. Że warto spojrzeć nawet na maleńki porost na korze drzewa.

Jestem też ogromną fanką starych albumów przyrodniczych i rycin, które niejednokrotnie inspirowały mnie do malowania. Mój ukochany podręcznik roślinny to stara książka z lat 70 o polskiej florze, taki wielki z czarną okładką-pewnie niektórzy go znają.

Inspiruje mnie też ludowość, motywy na ubraniach z różnych regionów Polski i świata. Kolory farb i świata, muzyka i zapachy. Tak naprawdę impulsem do pomysłu może być wszystko. Wystarczy dać mu się rozwinąć Dawniej malowałam bardzo spontanicznie. Kiedy coś mi się podobało czułam ogromny imperatyw, żeby przenieść to na papier. Teraz wszystko trochę bardziej planuję. Mam cały notesik pomysłów na serie, cykle i duże przedsięwzięcia, które powoli powstają.

Ale nie oznacza to braku radości i kreatywności, raczej pewien rodzaj uporządkowania. Ostatnio też odkryłam linoryt, czyli druk z matrycy wykonanej w linoleum. Na pewno zostanie ze mną na długo, bo nowością jest dla mnie namacalność tej techniki i ogrom możliwości, innych niż akwarela, którą daje.

W jakim miejscu tworzysz? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

Moją pracownią jest biurko przy oknie. Najzwyklejsze biurko, gdzie rozkładam się z całym bajzlem artystycznym, co doprowadza do palpitacji serca mojego lubiącego porządek męża.

We wszystkich możliwych miejscach w naszym małym mieszkanku są poupychane papiery, farby i przedziwne akcesoria do tworzenia. A że mam duszę kolekcjonera, cóż… Jest sporo tych przyborów, do różnych technik. Nie mam tego szczęścia, żeby mieć pracownię, w której po skończonej pracy mogę zostawić rzeczy na wierzchu.

Zazwyczaj, kiedy maluję, na kolanach (albo na ramieniu, jak papuga) siedzi mi kot i jednocześnie rozmawiam z mężem. Zdarzają się momenty, kiedy jesteśmy z kotem sami w domu i wtedy powstaje totalny bajzel.

Na stole suszą się odbitki z linorytu, na środku pokoju stoi sztaluga i powietrze pachnie terpentyną, a na biurku pędzle omyłkowo trafiają do kubka z kawą. Ale takie chwile to rzadkość.

Zazwyczaj działam w niewielkim, wydzielonym skrawku przestrzeni. Prawdopodobnie stąd też akwarele – nie potrzeba do malowania nimi wielkiej przestrzeni, wystarczy skrawek stołu.

Jak oceniasz branżę rękodzielniczą w Polsce? Czy Twoim zdaniem młodzi ludzie zainteresowani rękodziełem nie tylko jako hobby, ale myślący także na poważnie o kreacji własnej marki w tym obszarze mają przed sobą trudne zadanie?

Kiedy 6 lat temu zaczynałam publikować i malować “do sieci”, miejsc akwarelowych nie było. Albo było ich naprawdę niewiele. Dzisiaj widzę ogrom ludzi zainteresowanych tworzeniem i dzieleniem się swoją pasją i swoimi wytworami. Mam wrażenie, że ostatni rok, który dał nam ostro w kość, zarówno psychicznie jak i finansowo, sprawił,że wiele osób poszukuje alternatywy.

Nagle pojawiły się setki osób, które tworzą wspaniałe rzeczy, wręcz magiczne produkty. To mega motywujące, bo okazuje się, że można znaleźć swoją niszę. Ale też powoduje duże trudności z “przebiciem się” ze swoimi produktami.

Myślę, że kluczem do sukcesu jest pomysł na to, co chcemy robić, autentyczność przekazu oraz po prostu praca. Praca nad umiejętnościami, nad znalezieniem swojego sposobu wyrazu, nad zaprezentowaniem się publiczności. I praca nad własną odwagą.

Ja do tej pory mam z tym ogromny problem. Ciągle widzę swoje błędy i niedociągnięcia, za każdym razem poprawiłabym w nieskończoność. Ale tajemnicą jest znalezienie złotego środka.

Przyznanie się, że prawdopodobnie nigdy nie będę Leonardem da Vinci czy Picassem, ale mogę być sobą. I to też jest super.

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Rękodzieło kojarzy się powszechnie z ładnymi rzeczami, które tworzymy sobie w domu i możemy dać komuś w prezencie. A tu nagle, mignie nam makrama w adekwatnej cenie i ktoś krzyczy “O matko! Tyle pieniędzy?! Przecież sam/a sobie taką zrobię”.

Myślę, że to najpowszechniejszy problem – wciąż panuje przekonanie, że tworzenie jest tanie, bo tanie są materiały, a dłubanie sobie czy malowanie to przecież przyjemność, a nie praca. Jest to dość przykre i krzywdzące, bo niby z jakiej racji namalowanie czegoś ma byćmniej pracą niż dajmy na to wklepanie danych do tabeli albo sprzedanie pary butów? Wkurza mnie takie podejście. I powoduje ono, że osoby tworzące często zaniżają wartość swoich produktów, właśnie nie wliczając czasu.

Ja tworzę trochę w innym świecie, niż tradycyjne rękodzieło. Ale wiem, że tutaj postrzeganie jest takie samo. “Ot, narysujesz”. Ale że trzeba jeszcze to na przykład skanować i doprowadzić do wersji cyfrowej i wektorowej – to już umyka. A to godziny przed komputerem. Nie mówiąc o czasie poświęconym na budowanie zaangażowania w świecie wirtualnym, w którym przecież trzeba funkcjonować, żeby dotrzeć do odbiorcy.

Tak naprawdę sama twórczość, taka fizyczna, to około 50% pracy. Nie zapominajmy o tym, patrząc na rękodzieło. Bo to zazwyczaj mnóstwo czasu i energii poświęconej nie tylko produktowi i również na całą jego otoczkę.

Gdzie można znaleźć Twoje prace?

Zapraszam na mój profil na Facebooku https://www.facebook.com/rudoroz Na Instagramie często publikuję relacje z procesu, więc jeśli interesuje kogoś, jak wygląda malowanie od kulis – zapraszam serdecznie https://www.instagram.com/rudoroz/ I staram się też prowadzićregularnie bloga, gdzie jest sporo darmowych materiałów do pobrania oraz artykułów dla początkujących o technikach, które stosuję:) http://www.rudoroz.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *