Edyta Jurkiewicz Ambasadorem Polskiego Rękodzieła kampanii HANDMADE YOUTH programme

Jest spełniającą swe marzenia kobietą, żoną, mamą dwóch dorosłych córek, z wykształcenia muzykiem i nauczycielką języka angielskiego w LO w Zielonej Górze-zakochana w American dream, podróżach, ludwiczkach i pięknych przedmiotach z duszą. W 2019 roku napisała i wydała książkę pt.”Moje Shabby chic marzenia”, od ponad roku prowadzi wymarzoną Pracownię Lawendowy Domek, gdzie spotyka się z klientkami zakochanymi w stylu Shabby chic tak mocno jak ona sama. Prowadzi poczytnego bloga „Eda’s world”-kocha ludzi i lawendę.

Jaki był pierwszy impuls, który skierował Cię na drogę twórczą?

Pierwszym impulsem do postarzania mebli był zwyczajny brak funduszy na zakup tych wyśnionych, które widziałam w zagranicznych magazynach wnętrzarskich, czy książkach mojej mentorki -projektantki Rachel Ashwell, chwyciłam zatem za pędzel i zdobyczne farby kredowe, i tak rozpoczęła się moja przygoda, która pochłonęła mnie z kretesem-byłam (i jestem) zakochana w Shabby chic i pragnęłam stworzyć taki klimat we własnym domu.

Początkowo malowałam i przecierałam nowoczesne meble, które akurat były w mieszkaniu, tworząc pomalutku klimat bieli i Prowansji, który mnie urzekał.

Po przeprowadzce, 7 lat temu na wieś, załapałam nowego bakcyla-w każdej wolnej chwili wyruszaliśmy z mężem w Polskę na poszukiwania perełek na targach staroci i tym sposobem pomalutku wymieniałam w domu meble na te z duszą-oczywiście darując im nowe życie, często sklejając, skręcając przy pomocy mojego nieocenionego męża, który znosił i nadal znosi te moje zwariowane zrywy i pomysły.

Mój dom cały czas ewaluuje, ale prawie dwa lata temu moje koleżanki i znajome z mojego bloga Eda’s world namówiły mnie, abym pomyślała także o nich i tak zaczęła się przygoda z Pracownią Lawendowy Domek-gdzie spotykam się z moimi klientkami i tworzę dla nich uratowane mebelki w stylu Shabby chic.

Jakie czynniki wpływają najczęściej na Twoją wenę i artystyczną wizję tego, co planujesz stworzyć?

Trudno mi określić jakie czynniki wpływają na moją wenę, myślę, że samo zdobycie tego wymarzonego mebla powoduje u mnie falę endorfin i już, gdy wieziemy te znalezione często na pchlich targach perełki do domu, co chwilę obracam się i zaglądam na nie i sama z zaciekawieniem oczekuję co z nich wyczaruję 😉

Wybór kolorów czy  technik przychodzi  dopiero w trakcie postarzania przedmiotu czy mebla-nigdy wcześniej nie planuje jak go wykonam-często i dla mnie jest to niespodzianka bowiem  często jest tak, że mebel bardzo poddaje się moim poczynaniom, tak jakby ze mną współpracował.

Jak wygląda Twoja pracownia? Co ułatwia Ci w niej pracę?

Od ponad roku spełniły się moje marzenia i jestem dumną posiadaczką mojej wyśnionej Pracowni Lawendowy Domek, która wprowadza mnie w mój świat, który kocham bezgranicznie o każdej porze roku, dnia czy nocy.

Pracownia pełni również rolę sklepiku pod tą samą nazwą i showroom’u, w którym wykonuję zdjęcia na bloga „Eda’s world”, który istnieje  i cieszy się popularnością miłośników Shabby chic już ponad 7 lat.

Jako zodiakalna Panna utrzymuję w nim ład i porządek, chociaż podczas procesu twórczego plamy z farby jednak są wszędzie 😉 To tu czuję się bezgranicznie szczęśliwa, wśród moich prowansalskich ludwiczków z darowanym drugim życiem.

Uwielbiam również malować i przecierać w ogródku zwyczajnie na trawie, gdzie mebelki szybciej schną w grzejącym słoneczku, pozwalając na kolejne kroki w metamorfozie. Moimi pierwszymi i najważniejszymi krytykami są mąż i córki-zawsze im najpierw pokazuję skończony mebelek i czekam na werdykt. Podczas pracy twórczej, szczerze mówiąc, wolę być sama.

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Wielu młodych twórców, czytając ten wywiad, może pomyśleć – też tak chcę! Bo przecież każdy rękodzielnik, stojąc na początku twórczej drogi marzy o uznaniu, podziwie, rozpoznawalności własnej marki. Co poradziłabyś tym młodym ludziom, z perspektywy Twojej kariery artystycznej?

W swojej książce zatytuowanej  „Moje Shabby chic marzenia” celowo pokazałam swoje początki i dążenie do spełnianie tego co nam w duszy gra, bo pomimo domowych obowiązków, pracy etatowej musimy się spełniać, musimy dążyć do spełnienia tej wiary, że jesteśmy coś warte.

W dobie licznych portali społecznościowych jest to bardzo ułatwione, sam fakt zaistnienia dwa razy w artykułach w moim ulubionym magazynie wnętrzarskim Moje Mieszkanie, wywiady w radio oraz uczestnictwo w audycji „A kto to taki zdolny”, spotkanie autorskie po wydaniu książki, czy wreszcie nagroda w ogólnopolskim konkursie „Kobiety z pasją „-to jest to, co mnie osobiście bardzo onieśmiela, ale też niesamowicie motywuje do dalszego rozwoju.

 Myślę, że najważniejsze jest, by we własnym rozwoju iść za głosem serca, nie wzorować się na innych, tylko spokojnie, ale sukcesywnie pracować nad rozpoznawalnością poprzez doskonalenie własnego „ja”-to jest moja recepta-osoby nieśmiałej i wcale nieprzebojowej!

Sama stoję nad podjęciem decyzji, czy samo rękodzieło jakim się zajmuję mogłoby być moim jedynym źródłem utrzymania i nie wydaje mi się, że jest to prosta decyzja-znam wielu rękodzielników, którym praca zarobkowa nastręcza wiele problemów, gdyż zwyczajnie większość społeczeństwa nie docenia jeszcze pracy twórczej.

Bardzo chciałabym, aby to się w najbliższym czasie zmieniło, aby większość z nas chciała mieć dęskę z prawdziwego drzewa wystruganą przez człowieka z pasją i miłością do drewna, aby ludzie meblowali swe domy przedmiotami z duszą, a nie tanimi podróbkami, które i tak niedługo będą musieli wymienić z powodu ich krótkiego żywota i niedoskonałości.

Branża rękodzielnicza to trudny kawałek chleba, ale ileż może dać twórcy samozadowolenia.

Moim celem nigdy nie było reklamowanie się, jak już wspominałam nie współgra to z moim charakterem i wrodzoną nieśmiałością, ale jeśli chodzi o młodych twórców to jak najbardziej jestem za promocją zdolnych i ambitnych jednostek, dzięki takim kolorowym motylom życie stałoby się dużo bardziej ciekawe i jakże emocjonujące.

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Nigdy nie spotkałam się z typowymi stereotypami, każdy znany mi twórca-rękodzielnik jest chlubą dla swojego regionu, mile postrzegany i zauważany przez mieszkańców.

Każdy region, w którym ujawniają się rękodzielnicy powinien natychmiast ich „dostrzegać” i szczycić się ich posiadaniem poprzez promocję nawet organizując cykle spotkań z artystami, na których mogli by przedstawiać swoje prace i pasje w szerszym gronie, a nawet może zainspirować innych do podobnych działań.

Gdzie można znaleźć Twoje dzieła?

Serdecznie zapraszam do mojej Pracowni Lawendowy Domek  i mieszczącego się w niej sklepiku stacjonarnie w podzielonogórskim Zatoniu jak również na www.pracownialawendowydomek.pl gdzie można kupić przedmioty i meble z darowanym drugim życiem oraz na bloga Eda’s world, gdzie codziennie proponuję i inspiruję swoimi poczynaniami, miłością do podróży i zwykłym, codziennym Shabby chic życiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *