Katarzyna Majewska-Ziemba o tym, jak zrodziła się w niej miłość do sutaszu

„Nazwa mojej marki – Emka, to skrót od nazwiska i imienia- czyli Majewska Katarzyna, gdybym użyła Kaem wyszedłby karabin maszynowy:) Z wykształcenia nauczyciel i terapeuta zajęciowy, z pasji rękodzielniczka, miłośniczka języka rosyjskiego i książek. Życie mnie doprowadziło do Birmingham, gdzie mieszkam od 5 lat i tworzę swoją markę. Ulubione książki- biografie, ulubiony film-„Amadeusz”, ulubiona kuchnia- zdecydowanie hinduska”.

Od kiedy trwa Twoja przygoda z tworzeniem biżuterii i od czego się rozpoczęła?

Moja przygoda z rękodziełem zaczęła się 7 lat temu. Odeszła wówczas moja Mama, przyszedł czas żałoby, ogromna pustka i rozpacz. Mój mąż, widząc, co się ze mną dzieje, bardzo chciał mi pomóc. Kupił mi w prezencie kolczyki sutasz i wręczył, mówiąc: „Rękodzieło, zobacz jakie ciekawe. Ty jesteś taka zdolna i kreatywna, spróbuj zrobić coś sama”.

O ironio! Ja – terapeuta zajęciowy i nauczyciel z zawodu, zupełnie sama zapomniałam, jak można sobie pomóc terapią manualną. Zaczęłam więc powoli, za radą męża, szyć i projektować pierwsze wzory.

I tak już 7 lat. Wówczas ani ta technika nie była jeszcze tak popularna jak dziś, ani świetne gatunkowo materiały powszechnie dostępne. Koraliki były często miernej jakości, zaś sznurki w ubogiej palecie kolorów. Dopiero stopniowo rynek rękodzieła rósł w jakość.

Co ma wpływ na Twoje twórcze decyzje, wybór kolorów, materiałów, technik itp.?

W tej chwili inspirują mnie ciekawe „półprodukty”, ale tylko handmade. Odkryłam w sieci masę utalentowanych dziewczyn, z którymi współpracuję. Piękne ręcznie robione akrylowe kaboszony kupuję w Rosji. Ivanna z Moskwy z kaligraficzną precyzją maluje na nich wzory. Cudne polimerowe kaboszony robią Włoszki, one z kolei kochają blink– złoto, srebro, błysk. Ciekawe kwiaty z polimerów robią Czeszki….To właśnie jest handmade w pełnej krasie (element handmade biżuterii handmade).

Używam również dużo kryształów Swarovski – my kobiety kochamy ten błysk. Dodatkowo Swarovski to firma, która bardzo stawia na jakość.

Bardzo lubię motto rękodzielnicze zasłyszane od koleżanki z Francji: z rękodziełem jak z pasztetem, jeśli użyjesz tanich składników, efekt końcowy nigdy nie będzie oszałamiający, tylko przeciętny, bo jednak czego zabraknie…

Jak wygląda Twoja pracownia? Co ułatwia Ci w niej pracę?

Moje ulubione miejsce do pracy do wygodny fotel, mocna lampa, kubek zielonej herbaty… Uwielbiam „rytualizmy”, więc zawsze ten sam kubek, te same igły, te same nici. Po około 6 godzinach mam gotowe kolczyki, około 20 potrzebuję na zrobienie pełnowymiarowego naszyjnika.

Ale to nie koniec pracy. Fotografią zajmuje się mój mąż. Zrobienie zdjęć i przygotowanie ich do publikacji, to kolejne 2 godziny, które on musi poświęcić. Do tego codzienna praca z social mediami… Żadnego etapu nie można pominąć tym bardziej, że bycia w social media wciąż się uczymy..

Rękodzieło jest czasochłonne, dlatego tyle kosztuje. Przykro mi, gdy słyszę że drogo. W przeliczeniu na stawkę godzinową niekoniecznie.

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Czy Twoim zdaniem młodzi ludzie zainteresowani rękodziełem nie tylko jako hobby, ale myślący także na poważnie o kreacji własnej marki w tym obszarze mają przed sobą trudne zadanie?

Uważam, że rynek handmade w Polsce jest bardzo zróżnicowany, tak pod względem poziomu, jak i cen. Są osoby, których prace w dziedzinie sutaszu są na najwyższym światowym poziomie, używają one markowych materiałów i tym samym cenią swoja pracę.

Ale są też takie osoby, które sutaszu dopiero się uczą, co nie przeszkadza im wystawiać do sprzedażny wykonane przez siebie projekty. Ma to swoje plusy, bo zwiększa różnorodność (o którą przecież klientom chodzi), ma tez minusy, bo początkujący sprzedając swoje prace wykonane często z materiałów gorszej jakości, mogą negatywnie wpłynąć na rynek. Klient, raz kupując biżuterie soutache, którą ubierze 2 razy, bo potem się zdeformuje, nigdy więcej się na tę technikę nie zdecyduje.

Nie można nastawiać się że od początku rękodzieło stanie się sposobem na życie, pozwolając szybko zarabiać. Trzeba dać sobie czas, budować własną markę starannie i bez pośpiechu, aby wyrobić renomę nie tylko sobie ale też całemu rynkowi handmade i dać klientom przekonanie że rękodzieło warto wspierać.

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Wciąż panuje przekonanie, że rękodzieło jest drogie, że skoro można taniej, to po co przepłacać. I to prawda –  rękodzieło zawsze będzie droższe niż masowa produkcja rodem z Aliexpres. Ale przecież w rękodziele tak naprawdę nie kupujesz samego wyrobu – kupujesz oryginalność, coś czego nie będzie miał nikt poza tobą, coś wyjątkowo pracochłonnego, starannego, unikalnego. Sami rękodzielnicy mówią: sprzedając swoje prace sprzedajesz cząstkę siebie.

Wierzę w unikalność rękodzieła oraz szczerość względem osoby, która wybierając moje prace tego właśnie oczekiwała.  Dlatego nigdy nie robię 2 razy tego samego wzoru -za to jestem otwarta na tworzenie biżuterii na podstawie uwag klientek (ulubionego koloru, wzoru stroju, jakie będą nosić, itp.). Mam klientkę, która wysyła mi zdjęcia swoich kreacji i oczekiwania- krótkie, długie kolczyki, z dropem, bez…Uwielbiam taką zabawę, kiedy mogę być tak kreatywna.

Gdzie można obejrzeć i kupić Twoje prace?

Moje prace można znalezc na Etsy www.etsy.com/pl/shop/eMKaHandMade na Facebook emka.jewellery, Instagramie www.instagram.com/emkajewellery , jestem na Twitterze EMKaJewelleryUK . Z racji tego, że od kilku lat mieszkam w Wielkiej Brytanii moje kolczyki ukazaly sie w sierpniowym wydaniu County Wedding Magazines. Mam nadzieję, że wkrotce będzie ich więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.