Biżuteria z końskiego włosa. O pasji Agaty Dąbrowskiej

Agata to niespokojna dusza ukryta w małym ciele, z wykształcenia zootechnik i nauczyciel. Lubi nocne wędrówki po górach, wschody i zachody słońca. I marzy o posadzeniu lasu. Prowadzi markę rękodzielniczą Wrzawa.

Jaki był pierwszy impuls, który skierował Cię na drogę twórczą?

Konie to moja pasja. Jestem miłośniczką koni i jeździectwa od ponad trzydziestu lat – jeżdżę konno oraz fotografuję te piękne zwierzęta. Przygoda z biżuterią z końskiego włosa zaczęła się dla mnie zaskakująco. Otóż, podczas wyprawy konnej (na której nota bene miałam fuchę kwatermistrza), jedna z uczestniczek zaprosiła do wspólnego splatania końskiego włosa. Podczas zajęć okazało się, że mam do tego talent. Pierwszą bransoletkę, którą zrobiłam dla siebie wciąż mam, dzięki niej powraca wiele miłych wspomnień.

I tak się zaczęło. Początkowo splatałam bransoletki dla swoich przyjaciół, najbliższych znajomych, a ponad dwa lata temu założyłam działalność i  sprzedaję biżuterię pod marką Wrzawa, której nazwa pochodzi od imienia klaczy huculskiej z jednej ze stadnin koni huculskich w Bieszczadach (na koniu tym przemierzyłam pasmo Otrytu wzdłuż i wszerz, prowadząc wiele wycieczek konnych).

Co bywa najczęstszym bodźcem, który pozwala stworzyć Ci wizję kolejnych projektów?

Pomysły na biżuterię często wynikają z potrzeb moich klientów. To oni prosząc mnie np. zrób mi jesienną bransoletkę, inspirują mnie do zaprojektowania biżuterii – doboru kolorów zarówno włosów jak i kamieni półszlachetnych, chętnie przeze mnie wykorzystywanych w mojej pracy.

Pomysł na naszyjniki z chwostami podsunęła mi moja dobra bieszczadzka dusza po obejrzeniu jednego mojego produktowego zdjęcia.

Czasem też mi się śnią pomysły na biżuterię. A czasem wystarczy pytanie… a masz coś nowego…?

Czy najbliżsi podzielają Twoją pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w Twojej twórczości?

Do mojego świata biżuterii z końskiego włosa zagląda czasem mąż. To z nim konsultuję wybór kamieni półszlachetnych – ich układ i kolorystykę. Mam w nim wsparcie w sprawach związanych z fotografią produktową (oboje jesteśmy pasjonatami fotografii), ponadto pomaga mi tworzyć grafiki reklamowe, projekty na opakowania, projekty do graweru na zawieszkach i pudełkach,  foldery reklamowe etc.

Jak oceniasz branżę rękodzielniczą w Polsce? Wiele młodych osób zastanawia się o pójściu Twoją drogą, marzy o własnej marce, uznaniu, rozpoznawalności, jednak muszą też zmierzyć się z różnymi przeszkodami. Co może być Twoim zdaniem najtrudniejsze na początku i stanowić dla nich największe wyzwanie?

Myślę, że jest wiele regionów, gdzie branża rękodzielnicza ma się dobrze. Przez wiele lat mieszkałam w bardzo twórczym środowisku, w Bieszczadach, i to te miejsce znam od strony rękodzielniczej dość dobrze. Rozwój tej branży na podkarpaciu według mnie jest na bardzo wysokim poziomie. Powiedziałabym nawet, że to mekka rękodzielnictwa. Artyści sprzedają swoje  prace bezpośrednio w pracowniach, na jarmarkach, które dość często odbywają się w okresie wakacyjnym. Dodatkowo działa wiele galerii z rękodziełami.

Myślę, że na początku najtrudniej jest dotrzeć do klientów i zaciekawić ich swoim produktem.

Dla przykładu powiem o swoich pierwszych wyjazdach na jarmarki. Dwa lata temu postanowiłam wybrać się na Jarmark Dominikański. Jak wszyscy pewnie wiedzą jest to największy jarmark rękodzielniczy organizowany w Polsce. Wyjazd okazał się nieudany. Mówiąc kolokwialnie – nie trafiłam w klienta.

Natomiast bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się moje wyroby np. na Targach Końskich organizowanych w Lutowiskach. Jest to impreza turystyczna, której gwoździem programu jest parada konna z orkiestrą dętą oraz różnego rodzaju pokazy konne.

Czy Twoim zdaniem rękodzieło wykorzystywane jest w otaczającym Cię środowisku  w wystarczającym stopniu, jako płaszczyzna do różnego rodzaju inicjatyw społecznych, podkreślenia tradycji, odkrywania wspólnej kulturowej przestrzeni? Czy też warto w tym obszarze zrobić więcej, promując je i upowszechniając wartości, które niesie?

Tak jak wspomniałam wcześniej, wiele lat mieszkałam w Bieszczadach, wśród ludzi, dla których rękodzielnictwo to sposób na życie, gdzie ścierają się różne kultury – polsko-słowacko-ukraińska – bogactwo kolorów, wzorów i tradycji.

Tam też wiele inicjatyw związanych z integracją międzypokoleniową, kulturą realizowanych jest przez organizacje pozarządowe np. Fundację Bieszczadzką, Stowarzyszenia na rzecz rozwoju gmin, Szkołę Ginących Zawodów w Uhercach Mineralnych etc.

Obecnie mieszkamy z mężem w Bydgoszczy i tutaj już nie czuję tej  artystycznej atmosfery. Myślę, że wynika to z różnic w przestrzeni kulturowej w ośrodku miejskim i ośrodkach regionalnych.

Myślę również, że warto wspierać polskie rękodzielnictwo, tak byśmy nie zatracili jako ludzie wartości płynącej z tego rodzaju sztuki.  Dla mnie rękodzieło to forma spotkania z drugim człowiekiem.

Gdzie można obejrzeć i kupić Twoje prace?

Prowadzę sklep internetowy www.wrzawa.com, do którego serdecznie zapraszam. Mam swój profil na instagramie – https://www.instagram.com/wrzawa4u oraz stronę na Facebooku –   https://www.facebook.com/bizuteriakonskiwlos, na której najczęściej pojawiają się najnowsze realizacje. Ponadto współpracuję z dwoma Galeriami w Bieszczadach – Galeria Barak w Czarnej oraz Galeria Fantasmagoria w Przysłupiu. Mam również nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę mieć swoją pracownię otwartą dla zainteresowanych osób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.