Stworzyła królewską markę. O Dognity opowiada Maria Banaś

Od kiedy trwa Twoja przygoda z Dognity i od czego się rozpoczęła?

Moja przygoda z Dognity zaczęła się dość prosto. Rok temu zrobiłam portret z moim psem, który był prezentem na Dzień Chłopaka. Portret do dziś wisi u nas na ścianie, chłopak zadowolony, a Rudy (mój pies) spogląda na niego z dumą 🙂 Karuzela nakręciła się  więc sama. Na początku zaczęli zgłaszać się do mnie znajomi, później znajomi znajomych i jakoś tak wyszło, że robię to już na szerszą skalę i moje portrety zdobią niejedną ścianę zwierzolubów.

Wiele ułatwiło mi to, że pracuje w rodzinnej firmie, która zajmuje się drukiem artystycznym i produkcją wystaw. Całe zaplecze miałam więc dostępne od ręki, wiedziałam też,  jak podejść do tematu, by te portrety rzeczywiście wyglądały jak namalowane.

Co ma wpływ na Twoje twórcze decyzje, wybór kolorów, materiałów, technik itp.?

Każdy proces powstawania portretu zaczynam zawsze od poznania pupila, który znajdzie się na obrazie. Oprócz zdjęć, które są niezbędne do powstania portretu, proszę o przesłanie kilku słów o charakterze zwierzaka. Na tej podstawie dobieram postać, która wg mnie najlepiej pasuje do modela.

Wiem, że dla wielu osób te portrety są humorystyczne i wywołują uśmiech na twarzach, ale oprócz śmiesznego gadżetu, zależy mi by były także po prostu ładne.

Bardzo lubię kolorystykę Rembrandta i innych holenderskich malarzy, co na pewno można zauważyć na moim Instagramie. Portret projektuję tak, by podobał się właścicielowi, ale i mi. Staram się przemycać styl, który najbardziej mi odpowiada i do każdej pracy podchodzę personalnie, wtedy powstają najfajniejsze efekty i widać to także po reakcjach zamawiających 🙂

Każdy portret jest unikatowy, tworzę go od nowa, nie korzystam z żadnych szablonów. Dbam o szczegóły i staram się stworzyć portret przypominający obraz olejny, który mógłby powstać w innej rzeczywistości (rządzonej oczywiście przez nasze zwierzaki!).

Czy najbliżsi podzielają Twoją pasję i uczestniczą w jakimś stopniu w Twojej twórczości?

Tak jak już wspominałam,  pracuję w firmie rodzinnej. Razem z ojczymem na co dzień zajmujemy się drukiem i produkowaniem wystaw fotograficznych. Portrety najczęściej powstają w moim zaciszu domowym, czasem o rady proszę mojego chłopaka, który jest grafikiem, a mama z siostrą często oceniają efekt końcowy.

Następnie przenoszę się do naszej pracowni, gdzie razem z ojczymem drukujemy portrety na płótnie, później wydruk naciągany jest na krosno. Współpraca jest więc jak widać mocno rodzinna. Staram się, by ludzie zamawiający wiedzieli kim jestem.

Nie chcę, żeby Dognity było postrzegane jak jakaś bezimienna manufaktura. Uważam, że w tych czasach siła tkwi w małych, rodzinnych biznesach i takie też staram się wspierać. Po prostu – jestem Maria i robię dla Was królewskie portrety 🙂

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Czy Twoim zdaniem młodzi ludzie zainteresowani rękodziełem nie tylko jako hobby, ale myślący także na poważnie o kreacji własnej marki w tym obszarze mają przed sobą trudne zadanie?

Myślę, że rękodzieło w Polsce ma się co raz lepiej. Rośnie świadomość  społeczna, że za małym rękodzielniczym biznesem idzie często świetna jakość i dobra obsługa klienta. Wydaje mi się, że nierzadko jesteśmy w stanie więcej zapłacić za produkt, który powstaje w naszej ojczyźnie i wiemy, kto jest jego „producentem”. Oczywiście, nie mówię, że jest łatwo. Prowadzenie własnej firmy, nie tylko w sektorze rękodzieła, jest po prostu trudne.

Dla mnie najważniejsza w tej branży jest autentyczność, szczerość pomiędzy twórcą, a odbiorcą. Jeżeli robi się coś z pasji i nie idzie na skróty, ludzie sami to dostrzegą. 

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Mam wrażenie, że część ludzi postrzega rękodzielników nadal jak osoby, które robią ozdoby z kasztanów czy krepiny. A przecież mamy tylu zdolnych twórców, np. w samej ceramice, nie można się zdecydować co i od kogo, zamówić, jest to świetny design na miarę „światowych” marek, to samo plakaty czy biżuteria.

Często ludziom brakuje zaufania przy zamawianiu rękodzieła przez internet, boją się, że przykładowo, nie otrzymają produktu, który zamówili. No i oczywiście, nie traktuje się takiej pracy na równi z pracą np. w korporacji.  Ludzie nie wyobrażają sobie, że można się z tego utrzymać albo myślą,  że jest to zabawa i nie wymaga to specjalnych umiejętności.

Gdzie można obejrzeć i kupić Twoje prace?

Na razie głównie działam na Instagramie i Facebooku, tam można zobaczyć i zamówić moje portrety. Pracuję też nad sklepem internetowym, liczę, że ułatwi mi to znacznie pracę, a klientom zamawianie 🙂

Instagram: Dognity

Facebook: Dognity

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *