O Wiankach Jaskółki opowiada ich właścicielka, Oliwia Jaskulska

Od kiedy trwa Twoja przygoda z wiankami i od czego się rozpoczęła?

Moja przygoda rozpoczęła się we wrześniu 2019, czyli całkiem niedawno, kiedy mój synek miał pół roku. Byłam wtedy na urlopie macierzyńskim i szukałam zajęcia, które będzie sprawiało mi przyjemność i oderwanie od codziennych obowiązków. Oglądałam sporo różnych, pięknych prac innych twórców i wzdychałam do nich… Zawsze lubiłam zajęcia kreatywne, tylko nie wiedziałam do końca, w czym mogę się odnaleźć na dłużej.

I tak trafiłam na zdjęcia wianków, które mnie bardzo zaciekawiły. Oglądałam i śledziłam przeróżne prace, aż w końcu postanowiłam spróbować swoich sił. Zarządziłam więc w domu, że jedziemy całą rodziną do hurtowni kwiatów. Kupiłam pierwsze materiały i miałam uśmiech od ucha do ucha!

Już pierwszego wieczora zrobiłam mój pierwszy wianek. Byłam nim zachwycona, choć  przyczepiłam do podstawy tylko 3-4 kwiatki. Z czasem zaczęłam tworzyć coraz bogatsze i urozmaicone kompozycje. Odnalazłam swój styl, ale z każdym wiankiem udoskonalam go jeszcze bardziej i jestem wdzięczna, że mam taką możliwość.

Z czego czerpiesz  najczęściej inspiracje do swoich projektów?

Inspiracje do tworzenia dekoracji czerpię z natury. Wianki oraz ozdoby na stół, które wykonuję, zmieniają się wraz z porami roku,  choć w ofercie posiadam także przedmioty uniwersalne. Każda z pór roku jest wyjątkowa i dostarcza mi mnóstwa pomysłów.

Wystarczy, że przespaceruję się po ogrodzie, lesie czy parku i nowe idee same przychodzą mi do głowy. Natura, zwłaszcza jesienią, moją ulubioną porą roku, daje nam mnóstwo skarbów, które wykorzystuję w swoich pracach. Są to np. szyszki, żołędzie, czy orzechy.

W ogrodach podglądam połączenia kolorów oraz kwiatów i przelewam je na moje wianki. Inspiracje czerpię również z indywidualnych zamówień! Dają mi dużo frajdy, bo mam szansę stworzyć coś nowego. Dzięki temu otwieram się na nowe projekty i pomysły. Później przemycam je na nowe dekoracje. Przykładem jest zamówiony pod koniec września wianek, który według życzenia miał wpasować się w tematykę jesienno – zimową, w pastelowych kolorach.

Zakochałam się w końcowym efekcie i dzięki temu wpadłam na pomysł by stworzyć zimowo kwiatowe wianki, które już można u mnie oglądać i zamawiać!

W jakim miejscu tworzysz? Czy to przestrzeń wspólna z domownikami, czy też osobne, specjalnie przeznaczone ku temu  miejsce?

Tworzę w sercu mojego domu – kuchni. Mój parapet jest pełen kwiatów i bardzo to lubię, ponieważ jego wystrój zmienia się wraz z nową porą roku i przy okazji pięknie ozdabia kuchnię. Mój kuchenny stół, przy którym  jemy codziennie posiłki, wieczorem, kiedy wszyscy już śpią, przechodzi metamorfozę i zamienia się w stół do pracy, na którym panuje artystyczny chaos. Ale nad ranem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jest znów zwykłym stołem kuchennym.

Nie ukrywam jednak, że w przyszłości chciałabym mieć oddzielne miejsce, poza domem, w którym miałabym przestrzeń do poukładania wszystkich materiałów. A trochę tego jest! Wianki, obręcze, pudełka, plastry drewna, mnóstwo rzeczy niezbędnych do pakowania. W tej chwili wspomaga mnie część szafy i piwnica. Ale mimo to, że tworzę w domu, nie zniechęca mnie to. Wierzę, że na wszystko przyjdzie czas, tak samo jak zaczęła się moja przygoda z wiankami.

Co ciekawe, moja pierwsza styczność z wiankami zaczęła się, gdy brałam ślub, w 2018 roku. to wtedy Bardzo podobała mi się koncepcja powieszenia wianka na drzwiach domu Panny Młodej, chciałam więc najpierw taki zamówić, ale potem stwierdziłam, że zrobię go zrobię. Miałam wówczas piankowe różyczki (złej jakości), do tego dokupiłam jedynie białą wiklinę i wstążki.

Efekt mnie wtedy zadowalał, ale w tej chwili na pewno go bym nie powiesiła (haha). W dodatku na ściance za parą młodą zamówiłam wielkie koło z naszymi imionami i… niczym go nie przyozdobiłam. Dziś pomysłów do wykorzystania w takiej sytuacji miałabym milion! Do głowy by mi wówczas nawet nie przyszło, że będę samodzielnie wykonywać takie ozdoby i wianki, a w dodatku powstanie z tego marka rękodzielnicza!

Jak oceniasz sektor rękodzieła w Polsce? Czego młodzi twórcy myślący dziś na poważnie o rozwijaniu warsztatu,  powinni unikać, a do czego przykładać największą wagę, by harmonijnie budować swój wizerunek i swoją markę handmade?

Moim zdaniem branża rękodzielnicza jest w Polsce coraz bardziej doceniana. Cieszy mnie to, że są propagowane treści mówiące o tym, że rękodzieło to coś wyjątkowego, niepowtarzalnego i stworzonego z sercem. Oraz to, ile czasu i pracy wymaga stworzenie takiego rękodzieła.

Jednak cały czas warto wspominać i podkreślać,  że rękodzieło to nie bułka z masłem. To nie jest produkcja masowa, robiona maszynowo, bez uczuć, bez pasji. Rękodzieło wymaga miłości, czasu – och, gdyby dobę można było wydłużyć! Wymaga też cierpliwości i uczy pokory.

Młodzi twórcy powinni unikać jak ognia porównywania swoich prac do innych. Warsztat rozwija się z czasem, to proces, którego się nie przeskoczy. Często takie porównywanie, całkowicie nas blokuje oraz onieśmiela w pokazaniu swoich prac, większemu gronu odbiorców. To błąd!

Takiej osobie powiedziałabym: idź za głosem serca, a Twoja pasja będzie kwitnąć! Warto też z pewnością przyjmować rady od innych rękodzielników, szukać rozwiązań, próbować nowych rzeczy. Dać sobie czas i miejsce na błędy. „Przyszłość należy do tych, którzy wierzą w piękno swoich marzeń.” Eleanor Roosevelt – warto zapamiętać!

Czy spotkałaś się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Do tej pory nie spotkałam się z negatywnym odbiorem mojego rękodzieła, a nawet jeśli by tak się zdarzyło w przyszłości, to nie wzięłabym tej opinii do serca. Ponieważ dziś sama wiem, jaką wartość ma moja twórczość i ile miłości i czasu w to wkładam. Jednak to też nie tak, że nie przyjmuję żadnych sugestii co do moich prac!

Cały czas doskonalę swoją technikę więc może ona z czasem ewaluować. Cały czas także słucham i proszę o informacje zwrotne, kiedy zamówiona dekoracja dotrze do nowego domu. Chcę wiedzieć, czy odbiorca jest zadowolony, czy wszystko jest w porządku i wedle oczekiwań, jaka jest reakcja odbiorcy – to dla mnie bardzo ważne!

Przy składaniu zamówień zadaję dużo pytań, wysyłam zdjęcia materiałów, informuję o procesie wykonywania, potem zaś wysyłam zdjęcia i filmiki gotowych dekoracji, do zatwierdzenia. Chcę, żeby osoba, która decyduje się na dekoracje ode mnie, czuła się zaopiekowana i żeby czuła, że tworzę je z sercem.

Kocham to co robię, sprawia mi to ogromną przyjemność i myślę, że w świecie rękodzieła każdy odnajdzie swoje miejsce. To, co mnie w nim zaskoczyło, a potem wręcz urzekło, to fakt, że rękodzielnicy  wspierają się nawzajem w twórczości. Poznałam dzięki temu sporo fantastycznych i zdolnych ludzi!

Gdzie można znaleźć Twoje prace?

Zapraszam do mojego świata:

Facebook https://www.facebook.com/wianki.jaskolki/

Instagram https://www.instagram.com/wianki.jaskolki/

Doceniam każde polubienie moich miejsc, komentarz czy udostępnienie moich prac. Dziękuję!

2 komentarze do “O Wiankach Jaskółki opowiada ich właścicielka, Oliwia Jaskulska”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.