Katarzyna Płóciennik-Niemczyk o swojej pasji tworzenia biżuterii

Od kiedy trwa Twoja przygoda z biżuterią w technice sutaszu i od czego się rozpoczęła?

Biżuterią sutasz zainteresowałam się w listopadzie 2015 roku. Moja przyjaciółka tworzyła ten rodzaj biżuterii, bardzo mi się spodobało to, co nosiła i postanowiłam spróbować. Miałam wtedy trochę czasu, bo akurat byłam na dłuższym zwolnieniu lekarskim. Kupiłam to, co wydawało mi się wtedy niezbędne, by rozpocząć  przygodę z sutaszem i zaczęłam tworzyć. Popełniając przy tym mnóstwo błędów.

Materiały, które kupiłam były tanie i kiepskie pod względem jakościowym, sznurki cienkie i trudne do ujarzmienia. Nie korzystałam z żadnych tutoriali i to też był duży błąd. Wydawało mi się, że ze wszystko uda mi się ogarnąć samodzielnie. I jakoś sobie radziłam, nie było to jednak aż takie proste, jak mi się początkowo wydawało.

Te sutaszystki, które zaczynały swoją przygodę sutaszową pracując na sznurkach z wiskozy wiedzą o czym piszę. To nie jest cudowny grecki sutasz, sztywny, gruby i fajny do pracy… Oj, nie. To była męka, jednak na szczęście się nie zniechęciłam! Szyłam dalej, coraz lepiej z każdym miesiącem. Ale muszę przyznać, że dość długo moje „dzieła” były krzywe i naprawdę brzydkie. Przyszedł jednak taki moment, kiedy koleżanki z pracy zaczęły zwracać uwagę na to, jaką biżuterię noszę.

Z czego czerpiesz najczęściej inspiracje do swoich projektów?

Z wszystkiego, co mnie otacza. Czasami jest to przyroda, czasami ciekawie ubrana kobieta, którą mijam na ulicy. Lubię nietypowe połączenia kolorów. Nietypowe, czyli takie, o których nie pomyślelibyśmy, że będą interesujące i że w ogóle jakoś będą fajnie się razem komponowały. Nigdy się takich zestawień nie bałam i śmiało łączyłam zieleń z pomarańczem, czy fiolet z niebieskim.  

Bardzo lubię kolory, co ma odzwierciedlenie w moich pracach. Czerń, biel czy nude to dla mnie w szyciu sutaszu, nie są w ogóle kolory. Moim zdaniem biżuteria sutasz powinna być kolorowa i rzucająca się w oczy. Sama ubieram się kolorowo więc tak też tworzę.

W moich pracach jest sporo błyszczących kryształków. Uwielbiam blask cekinów. Inspiracji szukam też w magazynach poświęconych modzie. Lubię taką tematykę po prostu. Kiedy widzę fajne ubranie, żywe kolory, od razu rodzą się w mojej głowie  pomysły na idealną do tego  biżuterię.

Jak wygląda Twoja pracownia? Co ułatwia Ci w niej pracę?

To jest trudny temat, bo nie mam swojej pracowni. Niestety. Może kiedyś wygospodaruję jakiś kąt dla siebie. Na razie tworzę wieczorami przy kuchennym stole, by mieć jednocześnie oko na śpiące w pokoju obok dzieci. Nie jest to komfortowe miejsce do tworzenia, bo wokół zawsze panuje trudny do ogarnięcia bałagan. Chciałabym na pewno mieć choćby maleńki pokoik. Poustawiałabym w nim wszystkie pudła, w których trzymam to, co mi niezbędne do pracy. Jest tego mnóstwo. Sznurki, kamienie, koraliki, bazy, bigle, ogniwka, szpilki, skórki do wykańczania prac, igły, nici i….tysiące innych rzeczy.

A wszystkie oczywiście tak samo ważne i potrzebne. Eh…Najzabawniejsze, że w tym całym rozgardiaszu jakoś ogarniam jeszcze gdzie co jest. Swoją drogą, na serio nie mam pojęcia jak to jest w ogóle  możliwe.

Jak oceniasz branżę rękodzielniczą w Polsce? Czego młodzi twórcy myślący dziś na poważnie o rozwijaniu warsztatu, powinni unikać, a do czego przykładać największą wagę, by harmonijnie budować swój wizerunek i swoją markę handmade?

Jeżeli ktoś chce wejść w świat rękodzieła, ma dziś przed sobą trudne zadanie. O ile oczywiście nie zechce tworzyć tylko do szuflady, a będzie myślał na poważnie o pokazaniu swoich prac szerszej publiczności itp.

Warto się więc do tego przygotować. Jest dziś wiele możliwości, wiele kursów, z których można skorzystać, wiele grup na fb, w których można otrzymać odpowiedzi na nurtujące pytania itp.

Poza tym na pewno warto postawić na dobrą jakość oferowanych produktów. I nie trzeba się spieszyć. Jeśli jeszcze czujemy, że nie jesteśmy na tyle dobrzy, by sprzedawać to, co tworzymy, to warto poczekać, doszkolić się, poćwiczyć. Na proces sprzedaży przyjdzie czas.

Stawiałabym na jakość i swój własny styl. Na pewno nie na usilne podążanie za trendami. To, co dziś jest modne, za kilka miesięcy może przestać być. A nasz styl jest po prostu nasz. Warto zadbać o ciekawie formułowane posty, dobre zdjęcia, bo to one mają przyciągnąć uwagę, wcześniejszą analizę klienta, przemyślenie kwestii wyceny itp.

Naprawdę jest nad czym myśleć. Nasze produkty, to co chcemy światu pokazać, musi być spójne z nami. Klienci szybko zorientują się, że coś nie gra, gdy najpierw zobaczą śliczne ekotorebki i przeczytają post o tym, jak cudownie jest żyć ekologicznie itp, nie jeść mięsa itp., a miesiąc później zobaczą nasze zdjęcie na prywatnym profilu, na którym opychamy się hamburgerem.

To tylko przykład, ale kwestia prawdomówności jest naprawdę ważna. Fałsz szybko zostanie wychwycony. Tego klienci nie wybaczą. Zachęcam jednak do wejścia w ten niezwykły świat, choć początki nie zawsze są łatwe.

Czy spotkałaś  się w swojej pracy twórczej ze stereotypami dotyczącymi postrzegania rękodzieła lub samych rękodzielników?

Ja generalnie robię swoje i niespecjalnie przejmuję się tym, co inni myślą o mojej pasji. Ale spotkałam się z opinią, że to przecież żadna praca, że to takie dłubanie, z którego nic nie wynika itp. Jest to dość krzywdzące i zwyczajnie przykre. Bo dlaczego niby praca w banku ma być bardziej sensownym zajęciem niż moja twórczość? Nie rozumiem takiego podejścia.

W świat rękodzieła weszłam bez większego przygotowania, napotkałam liczne trudności. Tworzeniu biżuterii, ale też budowaniu swojej marki, doskonaleniu umiejętności fotografowania itp. poświęciłam wiele czasu i naprawdę nie chcę, by ktoś w taki sposób oceniał moją pracę.

Mnie już to nie boli i nie dotyka jakoś szczególnie, ale wiem też, że dla wielu osób,  zwłaszcza początkujących w branży rękodzielniczej, może to być trudne i zniechęcające.

Każdemu należy się szacunek i nie można pozwolić na to, by ktoś  naszą pasję i pracę umniejszał, nie szanował jej. Doceniać nie musi, ale szanować powinien.

Gdzie można obejrzeć i kupić Twoje prace?

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli odwiedzicie mnie na Facebooku.

6 komentarzy do “Katarzyna Płóciennik-Niemczyk o swojej pasji tworzenia biżuterii”

  1. Pani Katarzyna tworzy cudowne dzieła, sama jestem szczęśliwą posiadaczką kilku Jej prac. Piękne, wykończone starannie, niepowtarzalne. Zwracają uwagę. Kontakt z p.Kasią – sama przyjemność ☺️
    Przy tych pracach pokochałam sutasz ☺️

  2. Super wywiad,bardzo zachęcający. Świetnie ujęty temat rękodzieła i ten stół kuchenny to tak jak u mnie 🙂

    Tworzy Pani przepiękną biżuterię. Życzę dalszych sukcesów i niekończących się inspiracji. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *